Każda epoka ma własnego pirata

Czy kosmici są wśród nas? Tego nie wiem. Wiem natomiast, że otaczają nas prawa autorskie. Możemy je znaleźć w większości sfer życia codziennego. Mogą chronić grafikę umieszczoną na paczce czipsów jak i obraz w muzeum. Poziom ochrony praw autorskich w Polsce jest zbliżony do poziomu w innych systemach prawnych i zasadniczo jest taki sam, jak w innych państwach członkowskich Unii Europejskiej. Polska implementowała wszystkie unijne dyrektywy dotyczące praw autorskich. Podstawowe warunki i zasady ochrony prawnoautorskiej są takie same na całym świecie w związku z międzynarodowymi traktatami dotyczącymi tej materii, jednakże rozwiązania szczegółowe mogą się różnić w poszczególnych krajach. Prawo autorskie przyznaje twórcy utworu (np. muzycznego, artystycznego) nieograniczone w czasie prawa osobiste związane z utworem oraz ograniczoną w czasie wyłączność korzystania z danego utworu. Wyłączność korzystania oznacza, że zasadniczo nikt nie może korzystać z utworu bez zgody uprawnionego z prawa autorskiego.

Utwór to jedno z najbardziej podstawowych pojęć prawa autorskiego. Jest nim każdy przejaw działalności twórczej o indywidualnym charakterze,ustalony w jakiejkolwiek postaci, niezależnie od wartości, przeznaczenia i sposobu wyrażenia. W szczególności:

  • wyrażony słowem, symbolami matematycznymi, znakami graficznymi (literackie,publicystyczne, naukowe, kartograficzne oraz programy komputerowe);
  • plastyczne;
  • fotograficzne;
  • lutnicze;
  • wzornictwa przemysłowego;
  • architektoniczne, architektoniczno-urbanistyczne i urbanistyczne;
  • muzyczne i słowno-muzyczne;
  • sceniczne, sceniczno-muzyczne, choreograficzne i pantomimiczne;
  • audiowizualne (w tym filmowe)

Należy zauważyć, że ochronie podlega tylko i wyłącznie dzieło zrealizowane, więc jeżeli, np. mamy w głowie pomysł na jakiś obraz, ale nie namalowaliśmy go, a ktoś inny stworzy identyczne malowidło jak to, które znajdowało się w naszych myślach to prawo autorskie nie znajdzie zastosowania w tym przypadku. Utwór nie musi być skończony i gdziekolwiek zgłoszony, aby był chroniony.

Co utworem nie jest:

  • akty normatywne (ustawy lub ich projekty),
  • dokumenty urzędowe,
  • urzędowe materiały,
  • znaki lub symbole,
  • opublikowane opisy patentowe lub ochronne,
  • proste informacje prasowe.

Ochronie nie podlegają również: idee, odkrycia, procedury, zasady działania i koncepcje matematyczne.

To czy stajemy się twórcą nie zależy od naszej woli. Może nim być jedynie osoba fizyczna. Prawo autorskie definiuje:

  • autor- ma pełne prawo do dysponowania utworem;
  • współautor- dzieło powstaje wspólnym wysiłkiem kilku osób;
  • uprawniony inny niż twórca- prawa do utworu zdobył w drodze umowy, albo dziedziczenia;
  • licencjobiorca- osoba, której uprawniony zezwolił na korzystanie z dzieła;
  • każdy- w ramach dozwolonego użytku;
  • twórca utworu zależnego- posiada prawo do stworzenia i rozpowszechniania utworu zależnego z utworu oryginalnego;
  • inne podmioty praw pokrewnych – artysta wykonawca, producent fonogramu/wideogramu, nadawca.

Prawo autorskie obejmuje prawa majątkowe i osobiste. Prawa majątkowe są ograniczone w czasie i mogą być przenoszone przez twórcę na rzecz osób trzecich w ten sam sposób, jak inne rodzaje własności (wymagana jest do tego umowa na piśmie). Prawa majątkowe mogą być również przedmiotem licencji na rzecz osób trzecich (umowa na piśmie tylko w przypadku licencji wyłącznych). Czynność przyjęcia utworu musi być dokonana przez, np. pracodawcę w sposób niewątpliwy i to na nim spoczywa ciężar dowodu w tej sprawie. Nabywca autorskich praw majątkowych może przenieść je na inne osoby, chyba, że zabrania mu tego umowa nabycia tych praw. Prawa osobiste dotyczą osobistych więzów twórcy z jego dziełem i jako takich przenieść ich na osobę trzecią się nie da. Można jednak upoważnić inną osobę, aby jako pełnomocnik wykonywała te prawa w imieniu autora, np. decydowała o dacie pierwszego udostępnienia utworu. Prawa osobiste są bezterminowe. Prawa majątkowe wygasają po upływie 70 lat od śmierci twórcy utworu (w przypadku utworów anonimowych ochrona trwa 70lat od pierwszego opublikowania utworu), z pewnymi wyjątkami, np. w przypadku filmów okres ochrony liczy się od daty śmierci najpóźniej zmarłego: głównego reżysera, autora scenariusza, autora dialogów, kompozytora muzyki. Trzeba pamiętać również o prawach pokrewnych: prawach producentów,wykonawców czy wydawców. Czas ich trwania to 25 do 50 lat od daty pierwszego rozpowszechnienia.

Autorskie prawa osobiste udzielają twórcy przede wszystkim:

  • autorstwo utworu;
  • oznaczenie utworu swoim nazwiskiem lub pseudonimem albo do udostępniania go anonimowo;
  • nienaruszalność treści i formy utworu oraz jego rzetelnego wykorzystania;
  • decydowanie o pierwszym udostępnieniu utworu publiczności;
  • nadzór nad sposobem korzystania z utworu.

Mamy prawo domagać się, aby utwór nie był przeinaczany, skracany czy poprawiany bez naszej zgody, a także mamy prawo do żądania jego rzetelnego wykorzystania. Nierzetelne wykorzystanie to np. cytat wyrwany z kontekstu, mający na celu zdeprecjonowanie autora, sugestię, że ma nieakceptowane poglądy, nie nadąża za postępem nauki itd. Nierzetelnym wykorzystaniem jest np. czarno-biała reprodukcja kolorowego obrazu albo niestaranny, pozbawiony odcieni wydruk grafiki. Osobiste prawa autorskie narusza np. filmowa adaptacja książki zmieniająca zakończenie lub wypaczająca charaktery lub sylwetki bohaterów. Twórca, którego autorskie prawa osobiste zostały zagrożone, może ustnie lub pisemnie (w prawie to co na piśmie zawsze jest lepsze ;)) wezwać osobę, która dokonała naruszenia, aby zaniechała tego działania. Może także żądać, aby osoba naruszająca jego prawa złożyła publiczne oświadczenie o odpowiedniej treści i formie. Jeżeli naruszenie było zawinione, czyli osobie, która naruszała prawa twórcy można przypisać winę (wiedziała lub podejrzewała, że narusza czyjeś prawo), sąd może przyznać pokrzywdzonemu twórcy odpowiednią sumę pieniężną jako zadośćuczynienie za doznaną krzywdę lub na żądanie twórcy zobowiązać sprawcę, aby wpłacił odpowiednią sumę na wskazany przez twórcę cel społeczny. Jeżeli twórca nie wyraził innej woli, o ochronę jego praw może też wystąpić stowarzyszenie twórców właściwe ze względu na rodzaj twórczości lub organizacja zbiorowego zarządzania prawami autorskimi lub prawami pokrewnymi (ZAIKS, itd.), która zarządzała prawami autorskimi zmarłego twórcy.

Istotą autorskich praw majątkowych jest przyznanie ich posiadaczowi swoistego monopolu na korzystanie z utworów. Monopol ten jest ograniczony- dzięki przepisom o dozwolonym użytku każdy z nas ma prawo z utworu korzystać w pewnym zakresie bez uzyskiwania zgody posiadacza praw majątkowych, pewne wykorzystania takiej zgody wymagają. Korzystanie z utworu to: wysłuchanie utworu na Spotify, przeczytanie książki, obejrzenie serialu na Netflixie. Nie podlega ono kontroli i ograniczeniu posiadacza praw majątkowych. Zwielokrotnianie, modyfikacja lub rozpowszechnianie:

  • kserowanie książki;
  • cytowanie;
  • nagrywanie audycji radiowych lub telewizyjnych;
  • udostępnianie w internecie filmów czy zdjęć;
  • publikacja tłumaczenia;
  • odtworzenie piosenki w radiu;

może wymagać zgody właściciela praw i wypłaty wynagrodzenia na jego rzecz, ale niektóre działania będą zawsze legalne.

Prawo autorskie zawiera zapisy pozwalające na korzystanie z utworów na różne sposoby bez konieczności uzyskiwania zgody uprawnionych osób. Nazywa się to dozwolonym użytkiem. Idea dozwolonego użytku prywatnego wywodzi się z przekonania, że nie warto tworzyć prawa, którego absolutnie nie da się wyegzekwować. Dozwolony użytek utworu, zwany inaczej „licencją ustawową”, oznacza, że można nieodpłatnie korzystać z utworów, w przypadku gdy normalnie twórcy należałoby się wynagrodzenie i konieczna byłaby zgoda autora. Prawo autorskie w kilku przypadkach stanowi inaczej, zezwalając np. instytucjom naukowym i oświatowym, a także bibliotekom, szkołom, nieodpłatnie korzystać z utworów w konkretnych sytuacjach. Dozwolony użytek nie może naruszać normalnego korzystania z utworu lub godzić w słuszne interesy twórcy, np. eksploatacja w niewłaściwych warunkach obrazu, która naraża go na zniszczenie. Nie jest on tak naprawdę bezpłatny. Twórcy otrzymują wynagrodzenie, ale nie bezpośrednio od osoby, która korzysta z utworu. Odpowiednie opłaty odprowadzane są przez producentów i dystrybutorów urządzeń kopiujących oraz producentów czystych nośników (np, płyt CD). Jest to ryczałtowe wynagrodzenie przypadające następnie twórcom stosownie do ich udziału w rynku.

Zakres własnego użytku osobistego obejmuje korzystanie z pojedynczych egzemplarzy utworów przez krąg osób pozostających w związku osobistym, w szczególności pokrewieństwa, powinowactwa lub stosunku towarzyskiego.

Warunkiem legalności takich działań jest jednak spełnienie kilku warunków:

  • korzystamy z rozpowszechnionego (legalnie) utworu, zatem takiego, który zgodnie z wolą twórcy został udostępniony publicznie;
  • dostęp do danego utworu jest bezpłatny (opłata oznacza, że nie korzystamy z utworu nieodpłatnie, zatem czynimy to niezgodnie z zasadami ustawowymi);
  • korzystamy wyłącznie w celu niezarobkowym, czyli do użytku osobistego;
  • z projektów architektonicznych nie można korzystać w ogóle, nawet do osobistego użytku (takie projekty mogą służyć nam wyłącznie do pracy naukowej niezwiązanej z celem zarobkowym);
  • użytek osobisty musi być rozpatrywany ściśle w odniesieniu do treści przepisu;
  • cel dozwolonego użytku to: rozrywkowy, poznawczy, kolekcjonerski, naukowy, archiwalny;
  • częstą formą użytku osobistego jest wykonanie utworu muzycznego przez użytkownika; nawet w większym gronie towarzyskim. Wszystko jest zgodne z prawem, byle to wykonanie nie miało celu zarobkowego.

W przypadku dozwolonego użytku mamy zawsze obowiązek podać imię i nazwisko twórcy oraz źródła.

Jeśli w trakcie relacji z jakiegoś wydarzenia, prowadzonej przez media w tle brzmi muzyka, to wolno jej brzmieć, gdyż jakkolwiek jest utworem chronionym prawem autorskim (lub chronione jest jej artystyczne wykonanie), to jest niewątpliwie utworem udostępnianym podczas relacjonowanego wydarzenia. Jeżeli chodzi o publikacje internetowe, to przepis ma zastosowanie przede wszystkim do dzieł plastycznych, architektonicznych. Jeśli bowiem publikujemy fotografię z relacjonowanego wydarzenia, a tłem tego wydarzenia jest obraz wiszący na ścianie, to wolno nam to zrobić. Podobnie, widniejące w tle fotografii rzeźby, nowy budynek albo skrzypce w ręku uczestnika mogą się znajdować na zdjęciu bez naruszenia praw autorów. Wątpliwości mogą pojawiać się w przypadku internetowej relacji z wystawy czy wernisażu. Przyjmuje się w praktyce, że telewizyjna relacja może obejmować zbliżenia obrazów, fotografii, bądź innych dzieł plastycznych. Jeśli tylko audycja stanowi „sprawozdanie o aktualnych wydarzeniach” i za takie uznamy otwarcie wystawy – takie „użycie” dzieła sztuki jest usprawiedliwione. Wydaje się, że nie można tego samego powiedzieć o relacji zamieszczanej w prasie bądź Internecie. Tu wolno nam tylko zaprezentować ogólne zdjęcie sal wystawowych, może kilka zbliżeń. Jednak nie możemy tworzyć, w oparciu o podany wyżej przepis, swoistego katalogu dzieł danej wystawy, poprzez zbliżenia jej eksponatów.

Wolno przytaczać w utworach stanowiących samoistną całość urywki rozpowszechnionych utworów oraz rozpowszechnione utwory plastyczne, utwory fotograficzne lub drobne utwory w całości, w zakresie uzasadnionym celami cytatu, takimi jak wyjaśnianie, polemika, analiza krytyczna lub naukowa, nauczanie lub prawami gatunku twórczości.

Cytować możemy „urywki” lub „fragmenty większych utworów”, co pozostawia duże pole do nadużyć. Nie wiadomo też jak zdefiniować „drobny utwór” – czy miniatura słynnego artysty, warta miliony, jest utworem „drobnym”? A miniatury muzyczne? Kiedy utwór poetycki jest „drobny”, a od jakiej objętości drobnym już nie jest? Kolejna kwestia to wierność cytatu. Ustawodawca zezwala tylko na „przytaczanie” i „zamieszczanie”, co wyklucza ingerencję w utwór w czasie jego użycia.

Cytować można „w utworach stanowiących samoistną całość”, to znaczy – w utworze stanowiącym przedmiot prawa autorskiego. Przepis ten umożliwia krytykę literacką, pracę naukową (nie tylko z zakresu literatury) oraz w ogóle działalność artystyczną. I na odwrót – opublikowanie cudzego utworu w całości, bez istnienia „utworu stanowiącego samoistną całość” to jest na przykład z króciutką recenzją, jest nadużyciem prawa cytatu. Zastrzeżenie to nie dotyczy popularnych „skrzydlatych słów”, czyli ksiąg cytatów, bowiem ich układ, dobór pozwala przyjąć, że całość nosi znamiona indywidualizmu twórcy. W takim wypadku książka składająca się wyłącznie z cytatów jest utworem odrębnym, podlegającym ochronie, zaś wykorzystanie cytatów – uprawnione na mocy zacytowanego powyżej przepisu.

Cytować można w celu: dydaktycznym, naukowym, w związku z analizą krytyczną lub „prawem gatunku twórczości”. Definicji tych określeń nie ma w ustawie i znowu musimy odwołać się do naszej wiedzy, doświadczenia i intuicji. Pod „prawem gatunku twórczości” kryje się parodia, pastisz, twórczość satyryczna, ogólnie rzecz biorąc – literacka. Ale nie tylko, gdyż tu właśnie znajdują uzasadnienie wariacje muzyczne, polegające albo na wykorzystaniu motywu cudzego utworu do własnego opracowania albo dosłowne cytaty z cudzych dzieł muzycznych, wraz z przypisaną im orkiestracją, tempem, charakterem wykonania. Tak samo twórczość plastyczna objęta jest tym przepisem i to na kilku płaszczyznach. Można w podręczniku zamieścić fragment dzieła plastycznego jako ilustrację techniki malarskiej, ale można także użyć powszechnie rozpoznawalnego elementu dzieła plastycznego, wykorzystując „prawo gatunku twórczości”, jako elementu rysunku satyrycznego, albo zupełnie poważnego kolażu czy grafiki. Określenie granic dozwolonego cytatu jest tu bardzo trudne. Przyjmuje się, że można „cytować” muzykę lub obraz. W przypadku muzyki, dzieł plastycznych trudno oznaczyć w dziele źródło inspiracji (o wymaganiach formalnych związanych z cytatem była mowa w początkowej części rozdziału). Praktycznie tylko twórczość literacka zwyczajowo spełnia te wymagania formalne, to jest podaje wyraźnie źródło cytatu.

Jeśli chodzi o zakres cytatu to przyjmuje się, że cytat pełni rolę podrzędną w stosunku do całości utworu. Jako przykłady nadużycia prawa do cytatu można wskazać wykonanie albumu zawierającego fotografie dzieł rzeźbiarskich – taki „utwór” składać się będzie wyłącznie z cytatów w postaci wizerunków rzeźb oraz cytatów z cudzych fotografii. Trudno zaś uznać go za samodzielny utwór, jakkolwiek oczywiście dobór owych fotografii może być wyraźnie subiektywny, artystyczny czy wyróżniający się na tle innych.

A cytat filmowy, tak obecnie powszechny? Gdyby przyjąć, że jest on niedozwolony i niemożliwy na gruncie obecnych przepisów, to niektóre filmy byłyby jednym wielkim dziełem pirackim. Poza najbardziej chyba oczywistym przykładem twórczości Quentina Tarantino, można by wskazać na wiele dzieł polskich, o charakterze parodii, choć nie tylko. Należy jednak odróżnić niebędące przedmiotem ochrony prawnoautorskiej idee, myśli, założenia, czy „nastrój”, charakter, pomysł, od faktycznego dzieła. Jako przykład sukcesu pewnej idei można wskazać film „Psy”, który znalazł licznych naśladowców. Można się spierać z tezą, czy istotnie wszystkie filmy kryminalne produkcji polskiej po „Psach” są wtórne, ale niewątpliwie jakąś prawdę taka myśl zawiera. Jeśli jednak film nie stanowi plagiatu scenariusza, nie zawiera nadmiernych, wiernych powtórek z innych filmów – to uznać należy, że granice dozwolonego użytku nie zostały przekroczone. Zatem sam zamysł, np. zabawny miejscami kryminał z elementami satyry na współczesną rzeczywistość i mocnym słownictwem, jakkolwiek kojarzący się z rewolucyjnym na swoje czasy pomysłem pana Pasikowskiego, nie jest ani plagiatem, ani nadmiernym cytatem. Zgodnie zaś z prawem do cytatu Cezary Pazura może ćwiczyć przed lustrem jako „Kiler” naśladując postać Jeana Reno czy Bogusława Lindy, nadal można w utworach o zabarwieniu satyrycznym cytować kwestie z innych filmów czy nawet naśladować, reaktywować pewne postacie.

Także w audycji naukowej możemy prezentować fragmenty filmów, lub nawet – przy tworzeniu kontynuacji – korzystać z drobnych fragmentów dzieła, którego kolejne odcinki dotyczą. Jeśli chodzi o sferę multimedialną, to pozostać tu możemy jedynie w kręgu domysłów, doktryny czy orzecznictwa wypracowanego już w stosunku do bardziej tradycyjnych technik. Gry komputerowe mogą zatem zawierać cytat tak literacki czy plastyczny, jak też – zwłaszcza – cytat filmowy. Jeśli jednak cała gra oparta jest na fakcie istnienia filmu (np. Tomb Rider), to zgodzimy się chyba, że o dozwolonym cytacie usprawiedliwionym prawami gatunku twórczości mowy być nie może. Na pewno twórcy gry komputerowej muszą zawrzeć odpowiednie umowy licencyjne, gdyż w takiej produkcji z reguły nie chodzi już o drobny fragment czy drobny utwór, który cytujemy jako uzupełnienie naszego dzieła.

Jeśli chodzi o strony internetowe, to na razie brak jest wypracowanego stanowiska w tym zakresie. Można jednak taką stronę potraktować jak połączenie dzieła literackiego i plastycznego i posługiwać się istniejącą już w tej kategorii wiedzą. Strona internetowa jest utworem; jest to tzw. utwór zbiorowy. Wobec tego służyć nam będzie prawo cytatu dzieła plastycznego, w granicach takich, jak dla technik tradycyjnych. Na takiej stronie zamieścić też możemy utwór literacki, odnośnie którego zagadnienia cytatu są już szczegółowo wypracowane. Różny będzie tylko nośnik. Czy jednak na stronie np. sklepu internetowego może znajdować się motto? Trudno zawartość strony uznać za dzieło literackie, uprawniające do takiego cytatu. Trudno też motto uznać za fragment dzieła plastycznego, jakim może być strona internetowa. Możemy próbować powołać się na „prawo gatunku twórczości” i twierdzić, że zamieszczenie żartobliwego aforyzmu komentującego współczesny konsumpcjonizm jest uzasadnione. Jak zawsze jednak, kiedy mamy do czynienia z istotną nowością i biorąc pod uwagę, że dozwolony cytat jest wyjątkiem, a nie regułą, należy się liczyć z różnymi werdyktami sądów w przypadku ewentualnych sporów pomiędzy autorem cytatu, a właścicielem strony internetowej, na której go umieszczono.

Wolno rozpowszechniać w celach informacyjnych w prasie, radiu i telewizji:

1) już rozpowszechnione:

a) sprawozdania o aktualnych wydarzeniach,
b) artykuły na aktualne tematy polityczne, gospodarcze lub religijne, chyba że zostało wyraźnie zastrzeżone, że ich dalsze rozpowszechnianie jest zabronione,
c) aktualne wypowiedzi i fotografie reporterskie;

2) krótkie wyciągi ze sprawozdań i artykułów, o których mowa w pkt 1 lit. a i b;

3) przeglądy publikacji i utworów rozpowszechnionych;

4) krótkie streszczenia rozpowszechnionych utworów.

Za korzystanie z utworów, o których mowa w pkt. 1 lit. b i c, twórcy przysługuje prawo do wynagrodzenia.

Przepisy te stosuje się też do publicznego udostępniania utworów w taki sposób, aby „każdy mógł mieć do nich dostęp w miejscu i czasie przez siebie wybranym”, czyli w internecie.

Wymienione przepisy stosuje się odpowiednio do publicznego udostępniania utworów w taki sposób, aby każdy mógł mieć do nich dostęp w miejscu i czasie przez siebie wybranym (tak w ustawie o prawie autorskim określa się internet). Jeżeli wypłata należnego wynagrodzenia nie nastąpiła na podstawie bezpośredniej umowy z autorem, wynagrodzenie jest wypłacane za pośrednictwem właściwej organizacji zbiorowego zarządzania prawami autorskimi lub prawami pokrewnymi.

Cytowany przepis ma ważne znaczenie, jeśli chodzi o obieg informacji we współczesnym świecie. Interesująca jest zwłaszcza jego ostatnia część, mówiąca o rozpowszechnianiu informacji w Internecie. Najważniejsze wnioski płynące z przepisów dotyczących przedruków są następujące:

  • Utwory, które zamierzamy zacytować, powinny być już rozpowszechnione, czyli udostępnione publicznie za zgodą twórcy. Jeśli chodzi o zgodę twórcy to de facto należałoby każdorazowo sprawdzić, czy twórca wyraził zgodę na udostępnienie, co oczywiście, w praktyce, nie zawsze jest możliwe. Gdyby utwór nie był udostępniony innym za zgodą twórcy, to nie byłoby możliwe skorzystanie z tego przepisu. Wystarczy więc chyba przyjąć, że skoro utwór ukazał się już publicznie, to pewnie miało to miejsce legalnie, zaś ewentualne naruszenie prawa będzie zawsze w takim wypadku niezawinione.
  • Gdy chodzi o tzw. newsy, czyli informacje bieżące o najnowszych wydarzeniach, to należy zwrócić uwagę na wymóg ich aktualności. Jeśli artykuł prasowy dotyczy tematów politycznych czy gospodarczych, ale nie aktualnych, bieżących, lecz ujmuje temat w aspekcie historycznym, to do aktualnych nie należy. Przyjąć więc można, że artykuły o charakterze naukowym, popularyzatorskie, eseje – nie są artykułami aktualnymi i nie można ich przedrukować bez zgody właściciela praw do tego tekstu. Podobne warunki musi spełniać przedruk zdjęcia reporterskiego (pkt. 1 lit. c), które także musi dokumentować bieżące wydarzenia. Teoretycznie zdjęcie reporterskie nie musi być przedmiotem prawa autorskiego, gdyż nie zawsze nosić będzie znamiona indywidualizmu twórcy. Nie sposób jednak wykluczyć, że reporter jest w stanie nawet przy szybkim wykonywaniu zdjęć zrealizować jakieś założenie estetyczne indywidualizujące jego pracę na tyle, że mówić można o utworze. Np. fotografia jest celowo wykonana przez szkło butelki, z wieży kościelnej, zza czyjegoś ramienia – dokumentuje aktualne wydarzenie, ale nie jest już tylko jego zapisem, jest utworem artystycznym.
  • Nie zaliczamy do „artykułów” czy „wypowiedzi” (z pkt. 1 lit. b i lit. c) recenzji, listów czytelników i odpowiedzi na listy, esejów i wielu innych form, choćby literackich (np. powieść w odcinkach, opowiadanie zamieszczane w prasie). Z uwagi na wyjątkowość tego przepisu i odebranie w niektórych przypadkach twórcom prawa do wynagrodzenia, należy zawsze w razie wątpliwości uznać, że dozwolony przedruk nam nie przysługuje.

Zgodnie z definicją zawartą w art. 23 kodeksu cywilnego, dobra osobiste człowieka, a w szczególności zdrowie, wolność, cześć, swoboda sumienia, nazwisko lub pseudonim, wizerunek, tajemnica korespondencji, nietykalność mieszkania, twórczość naukowa, artystyczna, wynalazcza i racjonalizatorska, są chronione przez prawo cywilne, niezależnie od ochrony przewidzianej w innych przepisach. Te „inne przepisy” to na przykład ustawy o prawie autorskim. Z przepisów kodeksu cywilnego twórcy i artyści wykonawcy korzystają niezwykle rzadko, ze względu może na nieświadomość istnienia takiej ochrony oraz być może na trudność w dochodzeniu roszczeń tylko na gruncie przepisu art. 23 kodeksu cywilnego. Ustawa o prawie autorskim jest „łatwiejsza w obsłudze” w tym sensie, że zawiera korzystne domniemania (to jest pewne założenia co do faktów, które przeciwnik w procesie musi podważyć, zwalczyć)  oraz pozwala posłużyć się prawem karnym, czyli wyręczyć organami ścigania w określonych przypadkach.

Może jednak zdarzyć się, że osoby uprawione z tytułu praw autorskich ochronę znajdą wyłącznie na gruncie przepisów kodeksu cywilnego. Jeśli bowiem artysta wykonawca nie życzy sobie, aby utwór wykonywany przez niego znajdował się na płycie obok utworów innego wykonawcy lub znajdował się na płycie CD będącej okolicznościowym prezentem (gadżetem) producenta określonych towarów, to protestować może tylko powołując się na swoje dobra osobiste. Chodzi np. o sytuację, gdy piosenkarz jest nieprzejednanym wrogiem alkoholu lub tytoniu, a jego utwór zostanie przez producenta fonogramu wylicencjonowany do wydawnictwa reklamowego wytwórni alkoholu lub koncernu tytoniowego albo o sytuację, kiedy na tzw. składance znajdą się utwory niezależnych artystów obok wykonawców odbieranych powszechnie jako komercyjni.

W kontekście używania internetu trzeba koniecznie wspomnieć i o tym, że fakt pewnej anonimowości internetu nie oznacza zezwolenia na łamanie czyichkolwiek praw. Każdy człowiek obrażający innego za pośrednictwem strony www, popełniający inne zabronione prawem czyny (jak nawoływanie do popełnienia przestępstw), rzucający oszczerstwa, pomówienia – musi zdawać sobie sprawę, że może ponieść odpowiedzialność za swe czyny. Zarówno w przypadku przestępstw, gdzie sprawcą zajmują się organy ścigania (a zwykle ze stuprocentowym powodzeniem potrafią znaleźć właściciela komputera, z którego kierowano te treści), jak też w przypadku naruszenia przepisów kodeksu cywilnego w zakresie dóbr osobistych – możemy ponieść konsekwencje swojego czynu. Ustalenie tożsamości sprawcy w przypadku naruszenia dóbr osobistych nie jest łatwe, orzecznictwo i praktyka sądów są niejednolite, zdarza się także, że Prezes Urzędu Ochrony Danych Osobowych zajmuje nieoczywiste stanowisko dotyczące ujawnienia danych autora oszczerstw czy treści obraźliwych – niemniej powtórzmy, że internet nie jest miejscem anonimowym, a także, że w internecie obowiązuje te same przepisy prawa, co w „realu”.

Regulaminy stron internetowych organizacji powinny zawierać zastrzeżenie, ze wpisy budzące wątpliwości prawne będą przez administratora usuwane. Należy także stosować te postanowienia w praktyce; jeśli wpis w naszej ocenie jest obraźliwy, narusza prawo, godzi w dobra osobiste jakiejkolwiek osoby – najlepiej go jak najszybciej usunąć. Pamiętajmy, że w przypadku przestępstwa istnieje instytucja tzw. pomocnictwa, to jest osoby pomagającej w popełnieniu przestępstwa. Praktyka w tej sferze dopiero się wykształca; lepiej, aby administrator strony www nie został oskarżony o pomocnictwo w przestępstwie, czego nie można wykluczyć na gruncie obecnego stanu prawnego.

Naruszenie praw autorskich powoduje powstanie roszczeń po stronie osoby uprawionej – twórcy albo osoby, która nabyła prawa na podstawie umowy (np. umowy licencyjnej wyłącznej) albo prawa te odziedziczyła.

Odpowiedzialność cywilna

Twórca może żądać od osoby, która naruszyła jego autorskie prawa majątkowe, zaniechania naruszenia, wydania uzyskanych korzyści albo zapłacenia w podwójnej wysokości stosownego wynagrodzenia z chwili jego dochodzenia (art. 79 ustawy o prawie autorskim). Twórca może również żądać naprawienia wyrządzonej szkody, jeżeli działanie naruszającego było zawinione. Nadto uprawniony może się domagać jednokrotnego albo wielokrotnego ogłoszenia w prasie oświadczenia o odpowiedniej treści i formie lub podania do publicznej wiadomości części albo całości orzeczenia sądu wydanego w rozpatrywanej sprawie.

Sąd, rozstrzygając o naruszeniu prawa, może orzec na wniosek uprawnionego o bezprawnie wytworzonych przedmiotach oraz środkach i materiałach użytych do ich wytworzenia, w szczególności może orzec o ich wycofaniu z obrotu, przyznaniu uprawnionemu na poczet należnego odszkodowania lub zniszczeniu.

Jak widać, konsekwencje finansowe naruszenia mogą być bardzo, bardzo dotkliwe.

Przepisy powyższe stosuje się w przypadku usuwania lub obchodzenia technicznych zabezpieczeń przed dostępem, zwielokrotnianiem lub rozpowszechnianiem utworu, jeżeli działania te mają na celu bezprawne korzystanie z utworu.

Przepisy powyższe stosuje się odpowiednio w przypadku usuwania lub zmiany bez upoważnienia jakichkolwiek elektronicznych informacji na temat zarządzania prawami autorskimi lub prawami pokrewnymi, a także świadomego rozpowszechniania utworów z bezprawnie usuniętymi lub zmodyfikowanymi takimi informacjami.

Jak widać, ustawodawca dość szczegółowo precyzuje, co grozi tzw. piratom. Zwróćmy uwagę na podstawowe wnioski, jakie płyną z tych przepisów:

  • Naruszenie praw autorskich nie zależy od dobrej lub złej wiary, nie zależy od winy osoby naruszającej lub braku tej winy. Jest zabronione i grozi konsekwencjami prawnymi zawsze, jeśli tylko obiektywnie do naruszenia cudzych praw doszło.

Warto o tym pamiętać korzystając z tak „podstępnego” medium, jakim jest internet, które wprost zachęca do kopiowania, rozsyłania, dopisywania… Wielokrotnie w niniejszym tekście wskazywano na konieczność uzyskania zgody osoby uprawionej na wykorzystanie jej utworu albo na konieczność sprawdzenia pewnych okoliczności, czy przynajmniej zastanowienia się nad naszymi działaniami jako „konsumentów” utworów.

  • Ustawa nie pozostawia wątpliwości, że naruszyć prawo możemy niechcący. Nie można w obrocie prawami autorskimi polegać na oświadczeniu pośrednika, osoby trzeciej, na żadnych właściwie informacjach, poza uzyskanymi bezpośrednio od twórcy. Wszystkie procesy sądowe, gdzie broniący się przez zarzutem naruszenia czyichś praw (np. czyjejś wyłącznej licencji do utworu) powoływał się na gospodarczą czy wręcz fizyczną niemożność sprawdzenia „jak jest (z utworem) naprawdę” kończą się niestety przegranymi takich osób. Ani zwyczaj, ani obiektywna trudność z dotarciu do twórcy (coraz rzadsza w obecnej dobie), ani zapewnienia złożone przez inną osobę (menedżer, agent, pośrednik), nie są argumentem w naszej obronie, jeśli naruszymy ustawy o prawie autorskim.
Odpowiedzialność karna

Osobie, której prawa naruszono, służą też środki z zakresu prawa karnego. Postępowanie karne jest najprostszym i najtańszym sposobem dochodzenia roszczeń majątkowych i niemajątkowych. Po pierwsze, w przeciwieństwie do pozwu cywilnego, nic nas nie kosztuje, po drugie – po zgłoszeniu wniosku o ściganie toczy się „samo”, to jest czynności dokonuje prokuratura, policja i sądy, występujące w obronie porządku prawnego. Wystarczy złożyć ustne lub pisemne zawiadomienie o popełnieniu przestępstwa z wnioskiem o ściganie sprawcy (nawet nieznanego z nazwiska), aby zapoczątkować postępowanie w obronie prawa twórców. Zawiadomienie nie musi wskazywać sprawcy, ani dokładnych okoliczności czynu, adresów przestępców, ani innych szczegółów, których możemy po prostu nie znać. To postępowanie przygotowawcze ma wskazać, kto jest podejrzany o popełnienie przestępstwa.

Z uwagi na powszechność naruszeń dokonywanych zwłaszcza w sferze programów komputerowych czy dystrybucji za pośrednictwem internetu, akcje policji czy prokuratury polegające na przeszukaniach w domach, instytucjach czy zakładach pracy, budzą raczej zdumienie, niż mocne postanowienie poprawy. Próby tłumaczenia, że naszym komputerem znajdującym się w salonie bawił się sąsiad lub przypadkowy przechodzień są mało wiarygodne (choć oczywiście, jak każde przestępstwo, i to trzeba udowodnić konkretnej osobie). Sąd jednak z reguły nie daje wiary tłumaczeniom właściciela, że nie wie, kto przez kilkadziesiąt godzin kopiował na jego twardy dysk pirackie kopie filmów, bo nie zwracał uwagi na osoby odwiedzające jego dom. Pracodawcy często zapobiegają „przestępstwom komputerowym” poprzez filtry, monitorowanie zawartości komputerów pracowników, szczegółowe regulaminy, kontrole oraz innymi dolegliwymi metodami. Mają rację, bo  chcą uniknąć oskarżenia o współuczestnictwo w przestępstwie.

Oto przykłady przepisów ustawy o prawie autorskim określających rodzaje przestępstw karnych:

  • przywłaszczenie autorstwa albo wprowadzenie w błąd co do autorstwa całości lub części cudzego utworu;
  • rozpowszechnianie bez podania nazwiska lub pseudonimu twórcy cudzego utworu w wersji oryginalnej albo w postaci opracowania;
  • publiczne zniekształcenie utworu;
  • rozpowszechnianie bez uprawnienia cudzego utworu w wersji oryginalnej lub w postaci opracowania;
  • oraz – inne naruszenia ustawy o prawie autorskim, przede wszystkim, jeśli popełniane są z chęci zysku, w celu osiągnięcia korzyści majątkowej.

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google

Komentujesz korzystając z konta Google. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Połączenie z %s